Kiedy tylko minął pierwszy szok po tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, zaczęłam zastanawiać się jak to będzie, gdy już na świecie pojawi się moje pierwsze dziecko. Nigdy wcześniej jakoś specjalnie nie interesowałam się tym, jak wygląda życie w modelu 2+1, dobrze mi było z moją niezależnością i małymi przyjemnościami, których sobie nie żałowałam, spontanicznymi wypadami do kina i astronomicznymi kwotami, jakie wydawałam na hurtowe ilości książek, które swoją drogą w większości do tej pory czekają na moment, kiedy w końcu je przeczytam. Moje wyobrażenia o macierzyństwie w dużej mierze opierały się na tym, co zobaczyłam w telewizji (ach, te piękne różowe bobasy w reklamach mleka i pieluch!) i co wyczytałam w kolorowych gazetkach dla przyszłych mam. A tutaj klops, pojawienie się na świecie Brawki nauczyło mnie kilku zaskakujących rzeczy, o których wcześniej nawet bym nie pomyślała.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychika mamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychika mamy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 lipca 2016
5 rzeczy, którymi macierzyństwo mnie zaskoczyło
Kiedy tylko minął pierwszy szok po tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, zaczęłam zastanawiać się jak to będzie, gdy już na świecie pojawi się moje pierwsze dziecko. Nigdy wcześniej jakoś specjalnie nie interesowałam się tym, jak wygląda życie w modelu 2+1, dobrze mi było z moją niezależnością i małymi przyjemnościami, których sobie nie żałowałam, spontanicznymi wypadami do kina i astronomicznymi kwotami, jakie wydawałam na hurtowe ilości książek, które swoją drogą w większości do tej pory czekają na moment, kiedy w końcu je przeczytam. Moje wyobrażenia o macierzyństwie w dużej mierze opierały się na tym, co zobaczyłam w telewizji (ach, te piękne różowe bobasy w reklamach mleka i pieluch!) i co wyczytałam w kolorowych gazetkach dla przyszłych mam. A tutaj klops, pojawienie się na świecie Brawki nauczyło mnie kilku zaskakujących rzeczy, o których wcześniej nawet bym nie pomyślała.
niedziela, 3 lipca 2016
Narodziny mamy
W czwartek, 11-tego lutego 2016 roku o 2:30 w nocy obudził mnie silny ból brzucha, byłam wtedy w 39-tym tygodniu swojej pierwszej ciąży. Ból minął po jakiejś minucie, więc zamknęłam oczy z zamiarem dalszego spania, wszak to jedno z moich ulubionych zajęć ;) Po czterdziestu minutach ból znowu mnie wybudził, tym razem lampka zapaliła mi się w głowie i zaczęłam się zastanawiać, czy to już TO? W ciemnej sypialni, z szeroko otwartymi oczami, czekałam na kolejny skurcz. Pojawił się po dwudziestu minutach. Od tego momentu wszystko zaczęło nabierać tempa. MeNża obudziłam o 6:00 słowami "Kochanie, bardzo Cię przepraszam, ale chyba sobie dzisiaj nie pośpisz, rodzę". Wzięłam prysznic, do torby dorzuciłam kapcie i szczoteczkę do zębów, zjadłam kanapkę i przed ósmą wyruszyliśmy w drogę do szpitala, ostatni raz w dwupaku z Dobrusią. O 14:25 na świecie pojawiła się nasza córeczka, a wraz z nią narodziła się nowa ja - mama.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

